Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Patron

 
Władysław Broniewski - poeta, przedstawiciel liryki rewolucyjnej, tłumacz, żołnierz, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej urodził się 17 grudnia 1897 w Płocku. Wywodził się z rodziny inteligenckiej o szlacheckich korzeniach i żywej tradycji patriotycznej. Był synem Antoniego Broniewskiego i Zofii z Lubowidzkich, miał dwie starsze siostry – Zofię i Janinę. Uczył się w Gimnazjum Polskim w Płocku, gdzie był współzałożycielem półtajnej drużyny skautów. Bardzo dużo czytał. Wtedy też napisał swoje pierwsze wiersze, które wydrukowano w pisemku  ,, Młodzi idą ". Był wielkim patriotą. Mając 18 lat wstąpił do Legionów i walczył o niepodległość. Władysław Broniewski kochał nad życie swój kraj, a zwłaszcza kraj swoich lat dziecięcych i młodzieńczych - nadwiślańską ziemię mazowiecką. 
 
NAD WISŁĄ SIĘ URODZIŁEM... 
 
"Nad Wisłą się urodziłem, 
 
wszystko tu słyszę, 
 
wiem, jakie ptaki są miłe, 
 
znam każdą ciszę. 
 
Jest tu pogoda, jest burza, 
 
ja je rozumiem. 
 
Burza się z chmurzysk wynurza, 
 
ja też szumię. 
 
Popatrzę na to wszystko, pomyślę; 
 
usnę na chwilę, 
 
a poemat będzie o Wiśle. 
 
Może go ptaki wykwilą?..."
 
 
 W kwietniu 1939 roku powstał słynny wiersz "Bagnet na broń" - patriotyczne wezwanie do walki ze zbliżającym się najazdem hitlerowskim. Tak płomiennych strof bojowych nie napisał wówczas żaden polski poeta.
 
Kiedy przyjdą podpalić dom,
 
ten, w którym mieszkasz - Polskę,
 
kiedy rzucą przed siebie grom
 
kiedy runą żelaznym wojskiem
 
i pod drzwiami staną, i nocą
 
kolbami w drzwi załomocą -
 
ty, ze snu podnosząc skroń,
 
stań u drzwi, Bagnet na broń!
 
Ogniomistrzu i serc, i słów,
 
poeto, nie w pieśni troska.
 
Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów,
 
okrzyk i rozkaz:Bagnet na broń!
 
Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
 
obca dłoń ich też nie przekreśli,
 
ale krwi nie odmówi nikt:
 
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
 
Cóż, że nieraz smakował gorzko
 
na tej ziemi więzienny chleb?
 
Za tę dłoń podniesioną nad Polską-
 
kula w łeb!
 
Ogniomistrzu i serc, i słów,
 
poeto, nie w pieśni troska.
 
Dzisiaj wiersz to strzelecki rów,
 
okrzyk i rozkaz:
 
Bagnet na broń!
 
A gdyby umierać przyszło,
 
przypomnimy, co rzekł Cambronne,
 
i powiemy to samo nad Wisłą.
 
Bagnet na broń!
 
 
Natomiast po klęsce wrześniowej przebywający we Lwowie poeta napisał wiersz "Żołnierz polski”.
 
 
Ze spuszczoną głową powoli 
 
idzie żołnierz z niemieckiej niewoli. 
 
Dudnią drogi, ciągną obce wojska, 
 
a nad nimi złota jesień polska. 
 
Usiadł żołnierz pod brzozą u drogi, 
 
opatruje obolałe nogi. 
 
Jego pułk rozbili pod Rawą, 
 
a on bił się, a on bił się krwawo, 
 
szedł z bagnetem na czołgi żelazne, 
 
ale przeszły, zdeptały na miazgę. 
 
Pod Warszawą dał ostatni wystrzał, 
 
potem szedł. Przez ruiny. Przez zgliszcza. 
 
Jego dom podpalili Niemcy 
 
A on nie ma broni, on się nie mści... 
 
Hej! ty, brzozo, hej ty brzozo-płaczko, 
 
smutno szumisz nad jego tułaczką, 
 
opłakujesz i armię rozbitą 
 
i złe losy, i Rzeczpospolitą... 
 
Siedzi żołnierz ze spuszczoną głową, 
 
zasłuchany w tę skargę brzozową, 
 
bez broni, bez orła na czapce, 
 
bezdomny na ziemi - matce.
 
 
Wielką miłością obdarzał Broniewski Wisłę. Wiele lat, także okres II Wojny Światowej spędził poza granicami Polski, ale nawet wtedy, z dala od kraju, tęsknił do wierzb, brzóz, sosen, topól i stale wracał myślami do Wisły. Napisał o niej i o Mazowszu wiele wierszy. 
 
 
Fragment poematu "Wisła”
 
O tej ziemi z trudnością piszę,
 
tak bardzo ją kocham,
 
echem serca usłyszę,
 
jak dęby olchom,
 
jak olchy jarzębinom,
 
jak jarzębiny bukom,
 
jak buki falom, co Wisłą płyną,
 
powiedzą, co mówię wnukom.
 
Uczyli mnie polskiej mowy
 
ludzie stąd.
 
Poszum od morza surowy.
 
Uczył mnie polskiej mowy
 
Władysław Broniewski, wielki patriota, bardzo przeżywał II wojnę światową i straty jakie spowodowała. Wierzył jednak, że Polacy szybko odbudują swój ...
 
 
MOST PONIATOWSKIEGO 
 
 Drogi zburzone, 
 
 miasta w ruinie, 
 
 historia 
 
 gnie nas i łamie, 
 
 lecz-"nie zginęła", 
 
 nigdy nie zginie, 
 
 my ją dźwigniemy sami! 
 
 Sterczą pod niebo gruzy Warszawy, 
 
 wre robota nad rumowiskiem. 
 
 Z gruzów zwycięstwa, 
 
 z odłamków sławy 
 
 most budujemy przez Wisłę
 
 
Bardzo ważne miejsce w twórczości Władysława Broniewskiego, obok wierszy poważnych, zajmują utwory dla dzieci. Napisał ich bardzo dużo. 
Oto kilka z nich.
 
Teczka Zosi
 
Krzyk i hałas
 
słychać z teczki:
 
"Zróbże, Zosiu,
 
porządeczki!"
 
Płaczą kredki
 
i ołówki -
 
połamały
 
im się główki.
 
Płacze książka
 
z wielkim kleksem,
 
wstyd mieć w teczce
 
taką beksę.
 
Guma "Myszka"
 
myśli sobie:
 
"Ma być czysto?
 
Ja to zrobię". 
 
 
Pierwiosnek
 
Jeszcze w polu tyle śniegu,
 
Jeszcze strumyk lodem ścięty,
 
A pierwiosnek już na brzegu
 
Wyrósł śliczny, uśmiechnięty.
 
Witaj, witaj, kwiatku biały,
 
Główkę jasną zwróć do słonka,
 
Już bociany przyleciały,
 
W niebie słychać śpiew skowronka.
 
Stare wierzby nachyliły
 
Miękkie bazie ponad kwiatkiem:
 
Gdzie jest wiosna? Powiedz, miły,
 
Czyś nie widział jej przypadkiem?
 
Lecz on, widać, milczeć wolał.
 
O czym myślał-któż to zgadnie?
 
Spojrzał w niebo, spojrzał w pola,
 
Szepnął cicho:-Jak tu ładnie...
 
 
 
 
Raz literki w abecadle
 
chciały się zabawić
 
i kłóciły się zajadle,
 
jak by się ustawić.
 
A krzyczało: - Chcę być pierwsze!
 
ale B nie chciało,
 
C i D zgubiły wiersze,
 
E pod stół zleciało,
 
O toczyło się, toczyło,
 
aż w kałamarz wpadło.
 
Tak o miejsca się kłóciło,
 
całe abecadło.
 
Nagle słychać głosik Anki:
 
"Cicho mi w tej chwili!
 
Marsz literki, do czytanki,
 
jak was ustawili!"
 
 
Władysław Broniewski często zastanawiał się nad tym, co to jest poezja. Swoje rozważania zawarł m. in. w wierszu "Robotnik z Radomia”.
 
 
Nie wiem, co to poezja, 
 
nie wiem, po co i na co, 
 
wiem, że czasami ludzie 
 
czytają wiersze i płaczą 
 
a potem sami piszą, 
 
mozolnie i nieudolnie, 
 
by od dławiącej cieszy
 
łkające serce uwolnić.
 
 W 1954 roku w wyniku zatrucia gazem tragicznie zmarła córka Władysława Broniewskiego, Anka (Joanna). Jej śmierć wywarła ogromny wpływ na poetę. Stworzył on wtedy cykl wierszy, porównywany z Trenami Jana Kochanowskiego.
 
Firanka
 
Otworzyłem okno, a firanka
 
pofrunęła ku mnie,
 
jak Anka
 
w trumnie.
 
Biała firanka, błękitne zasłony,
 
O! pokaż mi się od tamtej strony!
 
Jesteś? Jak miło!....
 
Jak miło... jak miło... jak strasznie,
 
Ja już chyba nie zasnę...
 
Firanka? ... Czy tyś tu była?
 
zaszeleściło...
 
moja miła...
 
 
 
Obietnica
 
Córeczko moja daleka, 
 
pusto, pusto koło mnie, 
 
serce krwawi i czeka, 
 
ono nie umie zapomnieć. 
 
Umarłaś, lecz niezupełnie: 
 
nadal razem się trudzim. 
 
Com ci obiecał - spełnię: 
 
wiersz mój odniosę ludziom, 
 
by dawał pokój i światło, 
 
miłość, nadzieję, radość, 
 
choć niełatwo, córeczko, niełatwo 
 
nieść wiersz i pod nim upadać... 
 
Ta noc straszliwym ptaszydłem 
 
siadła na mnie i kracze. 
 
Oberwę, oberwę jej skrzydła, 
 
wyrwę się, wyrwę rozpaczy.
 
 Poeta zmarł w Warszawie 10 lutego 1962 roku. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
 
Odsłony: 3757